RSS
czwartek, 21 kwietnia 2011
pojednanie

To bardzo relaksujące pomyśleć, że nie muszę mieć zdania na każdy temat. Im mniej mam osądów, tym mniej mam wrogów.

02:26, lightbird
Link Komentarze (1) »
sobota, 02 kwietnia 2011
Dość Hipokryzji! Legalizować!

Odwiedziłem dzisiaj Biedronkę. Już na wstępie uderzył mnie wykręcający z mojego żołądka trawione jedzenie (także z Biedronki:) żul-zapach. Śmierdzący, awanturujący się pan żul zapragnął uskuteczniać swój alkoholowy nałóg, jednakże brak alko-narkotyku uniemożliwiał mu to. Przybył więc nabyć działkę i uraczyć nas swym zapachem. Równolegle do tego zdarzenia w sejmie trwała "debata" (z braku lepszego słowa tak to nazwijmy roboczo) nt. dziwacznej ustawy PO, która miała na celu ograbić SLD z części lewacko-psychodelicznego elektoratu, umożliwiająca prokuratorom odstąpienie w pewnych warunkach od przekazania sprawy do sądu w przypadku posiadania małej ilości narkotyków. Ustawa oczywiście przeszła. Mimo całego rabanu nowe prawo nie jest żadną rewolucją. Co prawdy „mały, pierwszy kroczek” cieszy mnie, jednak ustawa jest niejasna w stosowaniu (subiektywna decyzja prokuratora, który sam musi ocenić czy szkodliwość społeczna czynu jest „niska”(wtf?), oraz ile to jest „na własny użytek” – wszystko to jest strasznie zagmatwane… ehhhh), poza tym by odstąpić od procesu osoba posiadająca musi zostać uznana za uzależnioną i poddać się leczeniu… ta!

Wracając do śmierdzi żula stawiam niniejszym pytanie… Jak wskazuje wasze potoczne doświadczenie, co jest większym problemem społecznym, negatywne skutki (społeczne, rodzinne, zdrowotne) zażywania alkoholu czy miękkich narkotyków? Moja odpowiedz jest jasna :) Poza tym sądzę, że negatywne skutki stosowania miękkich narkotyków w dużej (ogromnej) mierze ograniczyłaby właśnie legalizacja. Dobra jakość środków (co jest mega problemem, którego świadomi są chyba jedynie konsumenci) i eliminacja szarej strefy, bez której dostęp do twardych narkotyków (kokaina, heroina i takie tam inne cuda) byłby praktycznie niemożliwy – pokazały to doświadczenia holenderskie, gdzie liczba heroinistów znacznie się zmniejszyła… każdy kto ma kontakt z tematem wie, że na samej herze szara strefa nie ujedzie. Jest to sprzedaż o rozmiarach marginalnych w porównaniu z obrotami z marihuany i amfetaminy. Narkotykami mafie stoją… a jak wiadomo mafia to grupa przestępcza powiązana z elitami rządzącymi. Jak rozległe skutki miałaby więc legalizacja w połączeniu z legalizacją prostytucji i hazardu… po prostu ogromne. Należy zrozumieć, że kryminalizując  pewne sfery życia one nie znikają! One istnieją, ale poza kontrolą, w skutek czego patologie pogłębiają się i potęgują. Jest to grunt z którego wzrasta przestępczość zorganizowana, nie z narkotyków, nie z prostytucji  i hazardu, ale z tego głupiego prawa, które chce podejmować za nas ważne moralne decyzje!

Bądźmy konsekwentni, zdelegalizujmy alko-narkotyki… albo zalegalizujmy miękkie!!!

01:00, lightbird
Link Dodaj komentarz »
środa, 27 października 2010
bycie dziwakiem

Niebywale irytuje mnie ciągle na nowo odkrywana w kontaktach z innymi osobami moja dziwność. Zawsze przerażały mnie osoby, które permanentnie przebywają w świecie. Chodzą po korytarzach, wiedzą po co to robią, to pójdą tu, to tam, żeby załatwić to i owo, a rzeczy te skrzętnie zaplanowały. W tym czasie ja błąkam się niby bez sensu, spontanicznie, przemierzając swe wewnętrzne niezaplanowane światy, będąc raczej w swojej głowie niż tam na zewnątrz w świecie „za oczami”. Jestem wtedy pośród myśli które (nie zaprzeczam) czasem mnie niepokoją, jednak stan ten pozwala mi na zachowanie zdrowego poziomu magiczności egzystencji (?).Dziwność pojawia sie w momencie, gdy inne osoby zauważają, że jakoś nie płynę w podzielanym przez nie nurcie intersubiektywnych, "ważnych" wydarzeń, które mnie niespecjalnie obchodzą... sorry... nikogo nie zgwałciłem, ani nie zabiłem, po prostu mam troche wyjebane :) W takich chwilach chciałbym się momentalnie rozmnożyć... wtedy byłbym w więszości, a to one stanowili by mniejszość i to one wtedy byłyby dziwne :D

23:19, lightbird
Link Komentarze (1) »
niedziela, 24 października 2010
Eksperyment myślowy!

Co by było jakby PSL miało większość w parlamencie? O_o

Łoooooooooo!

18:28, lightbird
Link Komentarze (1) »
czwartek, 21 października 2010
Polska - kraj wstydu

Gdybym miał napisać przewodnik po Polsce to nazywał by się "Polska, kraj w którym bycie dziwakiem jest zawstydzające".

Ludzie! na CH&% wam te miotły w dupach?!

22:46, lightbird
Link Komentarze (1) »
środa, 26 maja 2010
Idziesz drogą, a tu nagle

Wszystkie klocki powoli lecz sukcesywnie wskakują na swoje miejsca. Wyłania się obraz, przyszłość staje się teraźniejszością.

Referat na konferencji wypadł bardzo dobrze. Nabrałem zaufania do treści zawartych w pracy magisterskiej, które częściowo pokrywają się z tym co było przedstawione w prelekcji. Ego miało również okazję się napompować.

Promotor zapytał mnie dzisiaj czy chciałbym robić doktorat. Fajnie, liczyłem na to, że to zrobi :) Chociaż w sumie to chyba ma mętne pojęcie o tym, do czego zmierzam w pracy :P sprawia to, że zadane przez niego pytanie troche mniej mnie cieszy :) Postawił mi określone daty graniczne i jeśli uda mi się oddać do tego dnia pracę, to obronię się na tyle szybko, że będę mógł starać się o przyjęcie mnie na doktorat. Było by miło, ale nie chcę uzależniać od tego mojego szczęścia i poczucia samorealizacji.

Jutro na pierwsze pomiary archeologiczne, a od poniedziałku do środy mam praktyki wykopaliskowe na Ostrowie Tumskim.

21:48, lightbird
Link Komentarze (1) »
piątek, 21 maja 2010
zmęczenie i zniecierpliwienie.

Ilość rzeczy, które spadły teraz na mnie przygniata mnie. Odwlekałem wszystko jak tylko się dało, by móc cieszyć się moim traceniem czasu. Jestem totalnie wietrzną istotą. Wiatr wieje kiedy chce i nie możemy tego przewidziec, ani wymusić tego na nim. Nie potrafię zmusić się do zrobienia czegokolwiek. Musze być przyparty do muru, by coś we mnie się zmobilizowało. Jednak na 'to coś' nie mam żadnego wypływu. Koncentracja to obce mi słowo.

Teraz gdy wszystko domaga się mojego działania najchętniej uciekłby gdzieś. Zanurzył się w jakimś obcym zyciu, lub wsiąknąłbym w ziemie jak woda, albo eksplodował jak nova.

Czasami chciałbym być bardziej ambitny i pracowity. Nie chce mieć kiedyś poczucia, że zmarnowałem szansę, by móc coś osiągnąć. Jednak w zasadzie nie zależy mi. Szkoda, że to uczucie nie przynosi mi to ulgi.

 

Zakupiwszy nowe słuchaweczki na powrót raczę się muzyczką. Ostatnio doceniam nową płytkę Burzuma, tak zjechaną przed Darkplanet. Nie wiem o co im chodziło.

14:32, lightbird
Link Dodaj komentarz »
piątek, 14 maja 2010
Duchy powietrza

W zakładce obok pojawił się nowy link. Odsyła na stronę Ady, na której znajduje sie jej książka "Duchy powietrza" (na razie 1 fragment). Mam nadzieję, że wciągnie was :) Link zamieszczam też tutaj:

http://duchypowietrza.blox.pl/html

16:18, lightbird
Link Komentarze (2) »
sobota, 17 kwietnia 2010
Polak – katolik?

Narodowo - katolickie ugrupowania mają w Polsce monopol na patriotyzm. Jak widać wszystkie te 'uroczyska' przybrały już taki garnitur. Kiedyś napisałem sobie artykuł na temat kilku syferek dotyczących powiązań narodowo-katolickich w naszym społ. Poniżej można go przeczytać.

 

Polak – katolik?

95% – z pewnością wszyscy znamy tę magiczną liczbę. Taki jest właśnie odsetek respondentów deklarujących przynależność do Kościoła katolickiego w naszym kraju. Jednak jak pogodzić te dane z faktem, że 39% polskiego społeczeństwa twierdzi, że wierzy po swojemu, a 65% uważa za negatywny i niepożądany wpływ Kościoła na politykę.

Polska religijność jest zagadką. W debacie publicznej i polskich mediach często przywoływany jest stereotyp Polaka – katolika. Jednak prawda o naszej religijności nie jest tak prosta i oczywista. Posiadamy bardzo wyraźnie zarysowaną tożsamość religijną. Według badań Ireny Borowik i Tadeusza Doktóra z 1998 roku ponad 95% Polaków deklaruje przynależność do organizacji religijnej jaką jest Kościół katolicki. Osoby, które nie utożsamiają się z żadną religią stanowią niecałe 5% naszego społeczeństwa. Wynik ten jest bardzo niski w porównaniu ze średnią europejską (tj. 25,9%). Warto jednak skontrastować liczby dotyczące deklaracji przynależności do Kościoła z innymi danymi. Okazuje się bowiem, że tylko co czwarty z nas wierzy w katolicką interpretację życia pozagrobowego. Najliczniejszą grupę (41%) stanowią osoby, które mimo iż wierzą w „coś”, to nie potrafią powiedzieć cóż czeka je po śmierci. Co więcej, aż 25% uważa, że zbawienie nie zależy od naszych uczynków. Odpowiedzi te stoją przecież w jawnej sprzeczności z nauką Kościoła. Kościoła, z którym to Polacy się ponoć utożsamiają. Czy jest jednak w tym jakiś sens?

Odpowiedzi udzielić może nam refleksja nad współczesną historią Polski, w której to przynależność do Kościoła miała charakter polityczny. Skupienie Polaków wokół instytucji kościelnych w latach istnienia państwa komunistycznego miało w dużej mierze charakter pozareligijny, a skutki tego zjawiska możemy obserwować dzisiaj. Takie wyjaśnienie pozwala zrozumieć powyższe dane. W Wielkiej Brytanii sytuacja wygląda dokładnie odwrotnie, spotykamy się ze zjawiskiem prowadzenia życia duchowego pozbawionego jasnej tożsamości religijnej. Socjolożka Grace Davie do opisu tego zjawiska stworzyła pojęcie believing without belonging („wierzący bez przynależności”). Charakter naszej polskiej duchowości można by opisać jako belonging without believing („przynależący, lecz niewierzący”).

Nasza tożsamość religijna wydaje się być niewzruszona. Uważamy się za katolików i respektujemy katolickie rytuały. Jedynie 10% za nieważne uważa takie zwyczaje jak pogrzeb, ślub czy chrzest. Mimo to w poglądach religijnych „katolików” dokonuje się duża przemiana. Sfera wierzeń prywatyzuje się, zamieniając się coraz częściej w new age’ową papkę. Obok siebie możemy odnaleźć Buddę i Jezusa, wiarę w duchy opiekuńcze i Maryję, mantry i modlitwy, poetykę energii, fal, wibracji oraz anioły. 39% procent z nas wierzy po swojemu łącząc w swej duchowości elementy wschodu i zachodu, a duży procent z nas wierzy w reinkarnację jednocześnie chodząc co niedzielę do kościoła.

W świetle badań socjologicznych ciągle przywoływany w mediach stereotyp Polaka – katolika wydaje się być pustą kliszą. Jednak ciągłe używanie go niesie ze sobą pewne zagrożenia. Okazuje się bowiem, że nie ma on pokrycia w rzeczywistości i opiera się na pozorach i uproszczeniach, a jeśli zbudujemy na nim nasz dyskurs publiczny, to stanie się on równie pusty. Co więcej linia demarkacyjna oddzielająca od siebie partie, pomysły i programy polityczne często przebiega po linii podziału katolicy – ateiści. Jednak kim są ci pierwsi?

18:56, lightbird
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 15 kwietnia 2010
Wielka Narodowa Groteska

Poniższy tekst rónież jest komentarzem do innego bloga, ale pozwole sobie go tutaj zamieścić:

Społeczeństwo żąda swego narodowego mitu. Ten narzucany przez media obraz jest niesmaczny. Skrajnie zinterpretowany, opatrzony komentarzem i ładunkiem emocjonalnym. Śmierć stała się farsą. Każdy kto ma jakąś władzę i wpływ za stosowne uznaje podtrzymywanie tej psychozy i decydowanie w oparciu o tę potrzebę mitu/symbolu. Całość nosi w sobie ślady krypto mesjanizmu. Uważam, że mogę wyrazić swoje zdanie na temat wyznaczenia miejsca pochówku, a tym bardziej myśleć swoje nawet jeśli nie ma to na nic wpływu. Jest to chyba jakiś wymiar wolności intelektualnej. Nie podoba mi się to, Kaczyński nie był w moim odczuciu WIELKIM PREZYDENTEM. Przypomina mi się taki kawał, że Kwaśniewski pokazał jak być prezydentem, Jaruzelski jak nie być, Wałęsa, że każdy może być prezydentem, a Kaczyński, że jednak nie każdy. Wtedy jakoś wszystkich śmieszył. Teraz nagle wszyscy dostrzegli jego WIELKOŚĆ. Najwyraźniej potrzeba mitu i zbiorowa psychoza mają straszny wpływ na ludzkie opinie.
Zaistniałą sytuacja bardzo mnie poruszyła i również zapłakałem. Jednak nie wynikało to z tego, że umarł prezydent, ale że zginęło tyle wysoko postawionych osób, z którymi czułem się jakoś emocjonalnie związany. Myślę, że gdyby tym samolotem leciał sam Kaczyński to nie było by tej całej glorii, bo w nim, to wszystko się skumulowało. Ta cała tragedia (ile razy to słowo było powtarzane w ciagu ostanich dni???), śmierć tylu osób. On stał się symbolem tego wszystkiego. I ten symbol chcą pochować na Wawelu. Myślenie magiczne w ścisłym sensie. Niech elity, media i księża odprawiają swoje rytuały. Na szczęście pamiętam cały czas to, co czułem jak się o tym wszystkim dowiedziałem... i jakoś jest to dla mnie bardziej wartościowe niż tak kato-natio-mito-psychoza. To było straszne. Szkoda, że nie potrafimy poczuć tego, że jesteśmy tutaj razem, bez jakiejś chorej zakłamanej groteski!

Dixi!

20:54, lightbird
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2 , 3